Nasza oświata wymaga zmian

Szkoła dla innowatora, a polska szkoła. Nasza oświata wymaga zmian.

Wywiad z Agnieszką Macek – nauczycielem języka polskiego, edukatorem, specjalistą ds. innowacji w oświacie i założycielką Technikum Programistyczno-Informatycznego New Technology.

Dlaczego w oświacie potrzebne są gruntowne zmiany?

Po pierwsze – nie mamy wyjścia. Żyjemy na pograniczu epok. Zmiany zachodzą w każdej sferze naszego życia, a ich tempo przyśpiesza z roku na rok. Czy nam się to podoba, czy nie nowoczesne technologie  coraz bardziej ingerują w naszą codzienność – życie zawodowe, społeczne i rodzinne.   Wiele raportów, opracowań i badań pokazuje, że polska oświata w niewielkim stopniu dostosowuje się do tempa i charakteru zmian. Mam dwóch synów, w wieku 11 i 17 lat, i jak każdej matce zależy mi na ich dobrej przyszłości. Jestem humanistką i do niedawna trudno było mi zrozumieć fakt, iż moi dorośli synowie będą żyć w zupełnie innej rzeczywistości i wykonywać zawody, których aktualnie nie ma nawet w gospodarce. Dwa lata temu konieczność wyboru szkoły średniej przez starszego syna i jego zainteresowania inżynieryjne skierowały moje myślenie na edukację związaną z nowoczesnymi technologiami. Niestety w Zamościu nie było wówczas szkoły spełniającej nasze wymagania, stąd pomysł założenia Technikum Programistyczno-Informatycznego New Technology. Od 20 lat pracowałam w edukacji i miałam na swoim koncie kilka wdrożonych z sukcesem innowacji edukacyjnych. Nowoczesne Technikum było kolejnym wyzwaniem, z którym chciałam się wtedy zmierzyć.

Po drugie – dokładnie przeanalizowałam wyniki badań i raporty dotyczące polskiej oświaty, np. opracowany na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii „Szkoła dla innowatora. Kształtowanie kompetencji proinnowacyjnych” oraz raport Polskiego Funduszu Rozwoju „Kompetencje przyszłości. Jak je kształtować w elastycznym ekosystemie edukacyjnym”. Płynące z nich wnioski biją na alarm - w polskich szkołach muszą zajść poważne zmiany w wielu obszarach: podstawie i treści programowej, w metodach nauczania, sferach organizacyjnych i zarządzania oświatą. Polskie szkoły nie rozwijają najważniejszych umiejętności i proinnowacyjnych kompetencji przyszłości.

 Jakie błędy zatem popełnia polska szkoła?

Utrwala powierzchowne uczenie się (shallow learing), segmentaryzacja treści i schematyzmy w nauczaniu. Kładzie zbyt duży nacisk na wiedzę i teorię. W obecnym systemie uczeń często „nie ma prawa” do zabierania głosu i wyrażania własnych opinii. Rzadko stosuje się aktywizujące, cyfrowe metody i narzędzia nauczania, nie wspominając już o kilogramach książek dźwiganych w plecakach i edukacji w ławce szkolnej. Takie środowisko edukacyjne sprzyja jedynie utrwalaniu starych schematów XX-wiecznej oświaty i nie jest w żaden sposób nakierowane na kształcenie kompetencji proinnowacyjnych. Aby była jasność – nie jest to wina dyrektorów, czy nauczycieli. Reguły narzuca system polskiej oświaty.  Z wielu badań i raportów jasno wynika, że współczesny pracodawca najbardziej ceni innowatora, czyli osobę kreatywną, myślącą krytycznie i analitycznie, potrafiącą dokonać syntezy i reorganizacji wiedzy, analizującą problemy i szukającą rozwiązań. Jak w polskiej oświacie kształcić innowatorów, skoro nauka w szkole nastawiona jest na testy i klucze i odbywa się w 30-osobowej klasie?

Problemem jest również skostniały system oceniania który nie sprzyja rozwojowi kompetencji proinnowacyjnych. Wiele lat już mówimy o indywidualizacji nauczania, która według mnie pozostawia wiele do życzenia. W szkołach ocenianie kształtujące i teoria inteligencji wielorakich Howarda Gardnera wdrażane jest w niewielkim stopniu.

Nasz system oceniania jest zbyt schematyczny i hermetyczny. Opiera się on głównie na ocenach ze sprawdzianów, kartkówek i klasówek. A gdzie miejsce na projekty, eksperymenty, naukę przez działanie? Stopnie z aktywności ucznia są stawiane sporadycznie i rzadko brane pod uwagę do ocenianiu końcoworocznym. W ogóle nie bierzemy pod uwagę w jakiego w rodzaju inteligencje wyposażone są nasze dzieci, które dominują, a które należałoby wzmocnić. Dla przykładu: mamy ucznia, który ma zdiagnozowaną wysoką inteligencję matematyczno-logiczną i ucznia z rozwiniętą inteligencją językową i artystyczną. Jaki nakład pracy obydwaj ci uczniowie wkładają w nauczanie matematyki? Czy powinni być oceniani takimi samymi kryteriami?

Kolejnym zagadnieniem jest wprowadzanie kierunków do klasyfikacji zawodów, na które polska szkoła nie jest przygotowana. Takim przykładem jest kierunekTechnik programista”, do którego jest podstawa programowa, ale nie ma podręczników i materiałów dydaktyczno-metodycznych na odpowiednim poziomie. Na konferencji w Rzeszowie w 2019 roku z przedstawicielami Ministerstwa Edukacji Narodowej środowisko oświatowe zgłaszało wiele podobnych problemów. Głównym z nich jest brak wysoko wykwalifikowanej kadry z obszaru informatyki, nie mówiąc już o kierunku programistycznym. Aby otworzyć Technikum w Zamościu bardzo długo szukałam nauczyciela-programisty. Udało mi się to po kilku miesiącach – jest to wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Zadajmy sobie teraz pytanie: ilu specjalistów z tej branży zechce przyjść do szkoły publicznej, by pracować za stawki nauczycielskie?

Raczej pesymistyczny obraz. Czy możemy temu zaradzić?

Oczywiście. Nie możemy jednak czekać na zmiany systemowe. Już teraz ustawa o systemie oświaty daje nam narzędzia do wprowadzania zmian w obszarze organizacyjnym, programowym, dydaktycznym, metodycznym w postaci innowacji i eksperymentów. Problem leży bardziej w sferze mentalnej. Nauczyciele i rodzice boją się zmian i nowości, kuleje wsparcie i motywacja od organów zarządzających szkołami, brakuje wysoko wyspecjalizowanych szkoleń dla nauczycieli, zwłaszcza w obszarach nowoczesnych technologii i metod nauczania, kadra szkolna musi produkować tony dokumentów wypełniając narzucone odgórnie procedury, analizy, ewaluacje.

Wobec tego jak zacząć wprowadzać innowacje?

Po pierwsze nie od razu Rzym zbudowano. Należy zaczynać drobnymi kroczkami, przestawić się na myślenie projektowe i nie bać się wychodzić w nauczaniu poza schematy. Najlepiej wybrać sobie w danym roku jeden obszar w którym wprowadzamy zmiany, np. w pierwszym roku innowację programową (nauczanie blokowe), w drugim innowację metodologiczną (cyfryzację nauczania i aplikacje na kilku przedmiotach), itd. Te procesy potrwają kilka lat, ale ważne, aby wprowadzać je systematycznie w oparciu o realizowaną strategię rozwoju szkoły i ambitne cele. Istotne jest, aby nie bać się popełniać błędów, sama ich popełniłam tyle, że wstyd się przyznać, ale ile się nauczyłam…

Innowacje mogą mieć również formę projektu dydaktycznego, np. udział w konkursie robotycznym, gdzie grupę przygotowują mentorzy. Nie ma ocen, jest burza pomysłów i dyskusji, a przede wszystkim nauka projektowa poprzez działanie. To także świetna zabawa, nauka rywalizacji, współpraca grupowa i odpowiedzialność za wykonywane zadania.  Właśnie takie metody nauki, z konkretnie wyznaczonym celem i nagrodą uczniowie najbardziej uwielbiają.

Może przybliży nam Pani na czym polegają innowacje w Technikum New Technology?

Samo nauczanie przedmiotów zawodowych na kierunku „Technik programista” jest już innowacją. Jest to nowy kierunek, w który przez ostatni rok włożyliśmy mnóstwo pracy, ucząc się na własnych błędach. Największym wyzwaniem było przełożenie idei („szkoła w działaniu”) na praktykę. Do tego wspaniale przydał się nasz wcześniejszy projekt realizowany poza szkołą „Drużyna robotyczna jako startup”. Uczniowie naszego Technikum należą do drużyny robotycznej New Tech 7570 i mają możliwość wdrażania nabytej wiedzy w praktyce poprzez budowę i programowanie robotów. W Technikum uczymy się i rozwijamy metodami projektowymi. Uczniowie realizują wyznaczone przedsięwzięcia, które kończą się międzynarodowym konkursem robotycznym.  Najważniejsze, że są oni świadomi celów tych działań. Dochodzi do tego element rywalizacji i nagrody, poznawanie świata i dobra zabawa.

Rynek pracy wskazuje dziś na potrzebę licznych zmian. Pracownik musi być interdyscyplinarny, nie wystarczy jedna ścisła dziedzina, w której jest dobry. Stąd nasz pomysł na kolejną innowację w Technikum. Każdy uczeń, niezależnie od kierunku (Informatyka, Programowanie), obowiązkowo realizuje jedną z trzech wybranych przez nas, pod kątem perspektyw rozwoju, innowacji. Są to: e-sport, robotyka i marketing internetowy.

Dlaczego akurat takie innowacje?

Jeśli wczytamy się w analizy branży e-sportu, to zrozumiemy, że hobby naszego dziecka można przekuć w sukces. W najbliższych latach e-sport będzie jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się gałęzi gospodarki. Podczas kwarantanny mogliśmy zaobserwować jak duża część klasycznych dyscyplin sportowych (wyścigi F1, kolarstwo, piłka nożna, itp.) zostało przeniesiona w świat wirtualny. Musimy zrozumieć, że e-sport to nie tylko gracze, ale także coraz bardziej potężna gałąź światowego i polskiego biznesu oparta w dużej mierze na brandingu, promocji i sponsoringu.

Marketing internetowy – powiedziałabym, że jest on dziś dźwignią handlu i gospodarki. Każdy przedsiębiorca rozumie, że jego biznes nie będzie generował zysku bez odpowiedniej reklamy. Nie trzeba tłumaczyć, że jeśli produkt nie istnieje w świecie wirtualnym, nie istnieje w ogóle w świadomości klienta. Dlatego firmy wydają niewyobrażalne sumy na budowanie marki i branding. Polecam ten kierunek w naszym Technikum osobom także z zainteresowaniami humanistycznymi.

Robotyka z kolei jest naszą odpowiedzią na dynamicznie postępującą automatyzację i robotyzację gospodarki. Pandemia bardzo wyraźnie przyśpieszyła te procesy - wiele branż zamierza redukować „czynnik ludzki” zastępując go algorytmami, automatami i robotami. Czy nam się to podoba czy nie – jest to trend globalny, w którym uczniowie naszego Technikum znajdą dobrze płatną pracę.

Zauważyłam, że rodzice boją się tego kierunku. Niektórzy chłopcy z drużyny robotycznej na początku nie potrafili „trzymać wiertarki”. Zapewniam, że skoro ja, jako polonistka zrozumiałam budowę robota, układ jezdny czy pneumatykę,  to Państwa dzieci też się tego bez problemu nauczą.