Robotyka nie tylko dla geniuszy

Czy nie marzy Ci się czasami, aby wyręczył Cię jakiś pomocnik? Mówiąc wprost – robot. Nie musisz mieć żadnego doświadczenia, aby go zbudować. Wszystkiego możesz się nauczyć podczas zajęć. Wywiad z młodzieżą z drugiej w Polsce drużyny robotycznej FRC NewTech 7570.

Dlaczego stworzyliście taką drużynę?

Szymon Macek, uczeń 3 klasy Gimnazjum nr 1 w Zamościu: – Dlatego, że się nudziliśmy. Ja i wielu moich kolegów interesujemy się informatyką, a właściwie wszystkim, co jest związane z nowymi technologiami. Oglądamy w sieci filmiki o kosmosie, Marsie, o robotach. Wszyscy rodzice myślą, że siedzimy w necie i tylko gramy, a tak naprawdę to interesujemy się tym, co nas czeka za 20 lat, jak będziemy żyli, jak zarabiali. W Zamościu nie ma ciekawych zajęć, na których moglibyśmy się spotykać, robić razem coś fajnego związanego z tym, co nas naprawdę interesuje. Zauważyliśmy, że chłopcy z Kraśnika stworzyli drużynę FRC i to tą na najwyższym poziomie. Na początku zaczęliśmy od poziomu FTC, czyli zbudowaliśmy robota małego, prostego, ale okazało się, że wcale nie jest to takie trudne i stać nas na więcej. To my namówiliśmy mentorów, żeby zapisać się o poziom wyżej, skoczyć na głęboką wodę i od razu polecieć na międzynarodowe zawody do Turcji. To było trochę szaleństwo, ale się udało i prawda jest taka, że się fantastycznie przy tym bawiliśmy, a w zupełnym szoku byliśmy już na zawodach w Turcji. Olbrzymia hala, 35 drużyn z różnych krajów, fantastyczne roboty, a my takie żółtodzioby z Polski. W pierwszy dzień byliśmy przerażeni, ale po pierwszych meczach okazało się, że nasz Forrest nie jest taki najgorszy. Później, gdy udało nam się przejść do półfinałów, to skakaliśmy z radości i już wiedzieliśmy, że Forrest jest the best i my też. Co prawda, nie zajęliśmy pierwszego i drugiego miejsca, które były finałowymi, ale udział w półfinałach też jest ok.

Czego nauczyliście się w Turcji i na zawodach?

Błażej Chudyga, uczeń klasy 3 Gimnazjum w Krynicach: – Przede wszystkim Turcja była największą przygodą mojego życia. Nie da się opisać panującej tam atmosfery, adrenaliny, emocji… Poznaliśmy fantastycznych ludzi, pod koniec zawodów nawet nie baliśmy się rozmawiać po angielsku. Roboty były na różnym poziomie, każda z drużyn zastosowała inne rozwiązania. Podpatrzyliśmy niektóre z nich i po powrocie zaczęliśmy udoskonalać naszego Forresta.

Jak wyglądają zajęcia w drużynie?

Kamil Adamowicz, uczeń 3 klasy Gimnazjum nr 5 w Zamościu: – Najfajniejsze jest to, że drużyna nie przypomina zwykłych zajęć w szkole. Prowadzą je mentorzy, którzy nie zachowują się jak nauczyciele. Ich rolą jest raczej naprowadzać nas, inspirować, doradzać. Mamy poczucie, że wpływamy na to, co się dzieje w drużynie i czym się chcemy zajmować. Zbudowaliśmy od podstaw warsztat, trochę zdobyliśmy pieniędzy, narzędzia pozabieraliśmy z garażu tacie, wujkowi. Dzielimy się zadaniami, nikt nas nie ocenia, nie przepytuje, tylko wybieramy sobie i realizujemy projekty. Atmosfera jest na luzie, mentorzy są naszymi przyjaciółmi, każdy z nas ma inne zainteresowania, talenty i każdy może odnaleźć swoje miejsce. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Zorganizowaliśmy sobie takie zespoły jak: zespół mechaników i elektroników, zespół programistów, zespół driverów, zespół social media – także dziewczyny mają co robić w drużynie – mamy już 3, ale przydałoby się nam więcej (śmiech). Przynależność do zespołu nie jest przymusowa, w każdej chwili możemy zmienić zespół.

Jesteście uczniami 3 klasy gimnazjum, jaką szkolę wybraliście dla siebie?

Szymon Macek: – No właśnie. Od początku roku szkolnego o tym myśleliśmy i wspólnie z naszymi wspaniałymi mentorami stwierdziliśmy, że nie mamy wyjścia i jeżeli chcemy się dalej bawić z robotami, to musimy sobie otworzyć szkołę. Dlatego większość z nas idzie do Technikum New Technology. Będziemy tam mieli to, czego nie ma w innych szkołach – możliwość dalszego rozwijania naszej wiedzy i zainteresowań technologicznych. Niektórzy z nas wybrali kierunek technik programista, a inni technik informatyk z robotyką.

Czy nie boisz się, że nauka w tym technikum będzie zbyt trudna?

Szymon Macek: – Nie (śmiech). Powiem szczerze do geniuszy nie należę, mam trochę wiedzy to z tego, to z tamtego, jak każdy jestem nieco leniwy, ale przez niecały rok w drużynie nauczyłem się tyle, że sam jestem w szoku. Liczę na to, że przez te 4 lata w technikum zdobędę tyle wiedzy, że spełni się moje marzenie o pracy w firmie robotycznej. Uwierzcie mi, robotyka wcale nie jest trudna, jak ja się nauczyłem, to może każdy. A targi Automaticon w Warszawie, podczas których pokazywałem pani minister Przedsiębiorczości i Technologii jak jeździć robotem, utwierdziły mnie w przekonaniu, że ten kierunek kariery i rozwoju jest dobrym wyborem.

A jakie są plany drużyny na następny rok?

Błażej Chudyga – Kolejnym naszym celem jest zbudowanie łazika marsjańskiego na międzynarodowe zawody European Rover Challange. Wymyślamy projekty i spieramy się jakie przyjąć rozwiązania. Oprócz tego przygotowujemy się do kolejnego sezonu FRC. Cały czas też spotykamy się z dziećmi i młodzieżą, promujemy robotykę i zachęcamy do otwierania drużyn. No i niestety cały czas szukamy sponsorów, bo jednak zbudowanie robota trochę kosztuje. Dlatego uśmiechamy się do wszystkich osób, które chcą i mogą wesprzeć nas finansowo lub rzeczowo (nasz warsztat cały czas wymaga doposażenia).